Przedstawienie się już rozpoczęło. Na scenie zapadła cisza.- Czy ty ciągle musisz się spóźniać- krzyknęła Emila i skrzywiła się.- Przepraszam cię ale siła wyższa- Miałam beznadziejny dzień, oświetlenie z mojego Kya zostało, jakby to określić…..na parkingu przed hurtownią.- Coś ty, co się stało? – Miałam mały wypadek, jakiś głupek wjechał mi w przód, obie lampy roztrzaskane i zderzak do roboty – powiedziała Kamila.
-Ciszej to teatr a nie targowisko- syknął jakiś gbur z tyłu.- Przepraszam- Faktycznie jest za głośno rozmawiały, ale kto by nie gadał w takiej sytuacji. -A gdzie Ewa- powiedziała jedna z lasek lecz tym razem cichutko. – W toalecie, to już czwarty miesiąc i często pędzi ją do toalety. Agnieszka poczuła czyjąś rękę na ramieniu.- Cześć laska, wreszcie jesteś- Kalina uścisnęła ją mocno i ucałowała w policzek.-Jak leci? -Wszystko po staremu ale mogło by być lepiej.. – Nie żartuj wyglądasz wspaniale, też bym tak chciała kiedyś- powiedziała z uśmiechem Agnieszka.
Faktycznie lekkie oświetlenie na sali sprawiało że Kalina wyglądała tak promiennie jak nigdy przedtem. -Było iść do baru a nie do teatru jak chcecie plotkować- wyburczał ten sam gość co wcześniej.- A żebyś wiedział że pójdziemy- syknęła Emila i pokazała język w kierunku gbura. -Wychodzimy stąd laski- dodała. Wszystkie jak na rozkaz wstały i wyszły. – Zapomniałabym- szepnęła Agnieszka w stronę Kaliny- Mam rozwalone lampy w samochodzie i zderzak w kawałkach.- Opowiesz wszystko przy piwie- odpowiedziała przyjaciółka.
– Dziewczyny, dlaczego właściwie umówiłyśmy się w teatrze?- wtrąciła Emila. Wszystkie wybuchły śmiechem. Żadna z nich nie znała odpowiedzi.